Pogańska wyprawa.

Witajcie!


Każdy z nas ma w głowie szalone pomysły. Moim był wyjazd do łotewskiego lasu, aby oglądać kamienie. W Polsce mamy masę kamieni i lasów, ale ja uznałam, że TAK MUSZĘ JECHAĆ ZOBACZYĆ TEN JEDYNY. Ale po kolei!



Łotewskie drzewo Gondoru
Pewnego dnia, wracając z Gdyni do Torunia pewien kierowca opowiedział mi co nieco o lesie Pokaini. Lesie, który jest niesamowicie cichy, który jest miejscem obrzędowym rodzimowierców bałtyckich, ze względu na swoją szczególna moc. Po usłyszeniu tych informacji moja wewnętrzna ezograżyna uznała, że jadę tam. No i pojechałam, zostawiając pracę w McDonalds. Udało mi się znaleźć kompana na ten wypad, podróż minęła nam bardzo szybko. Wyruszyłam 2 lipca. a wróciłam do domu 8 lipca. Jechaliśmy bardzo okrężną drogą, dojechaliśmy za Kowno, z Kowna do Palangi, niedaleko Kłajpedy. W Palandze mieliśmy mieć nocleg, ale dałam ciała i zarezerwowałam pokój na Łotwie, w miejscowości Lipawa 50km dalej! Udało nam się znaleźć autobus i dojechać na miejsce dość szybko. Ogarnęłam, że coś jest nie tak, gdy skończyliśmy spacerować po Parku Biruty.

Egle

B
iruta była kapłanką świętego ognia , mieszkała w świątyni Praurimy na wydmie. Pewnego dnia książe Kjejstut zawitał we strony, zakochał się w pięknej kobiecie. Chciał ożenku, a ona odmówiła ślubując bogom, książę ją porwał i zmusił do zaślubin. Urodziła mu liczne potomstwo, później została uwięziona z mężem i utopiona.

Kolejną historią jest historia o Egle, królowej węży. Egle była córką wielkiego księcia litewskiego,. Pewnego dnia zarzywała kąpieli w jeziorze, gdy z głębin wynurzył się czarny wąż. Ludzkim głosem zażądał, by Egle została jego żoną. Przerażona dziewczyna zaczęła płynąć do brzegu, ale wąż oplótł się wokół niej i ponowił pytanie. W obawie przed śmiercią zgodziła się poślubić węża, który okazał się bogiem okolicznych wód, na imię miał Žaltys. Egle pokochała swojego wężo-męża, zamieszakli w podwodnym pałacu, została obdarowana nieśmiertelnością, urodziła mu dzieci. Niestety nic nie trwa wiecznie, Egle tęskniła za ojcem, poprosiła męża o pozwolenie na powrót do domu. Zaltys się zgodził, powiedział jej, że jak wypowie jedno zdanie "mężu mój! żona cię woła; jeśliś żywy, wypłyń w pianie mlecznej; jeśliś zmarł, pokaż się krwią na wodzie", to on po nią wróci. Szczęśliwa Egle zabrała dzieci i wypłynęła na ląd. Okazało się, że ojciec Egle zmarł, a bracia zostali przy życiu. Zdradziła im (nie myśląc o skutkach) w jaki sposób wróci do węża-męża. Oni go zawołali i zasiekli, o czym Egle się dowiedziała, gdy chciała wracać do podwodnego królestwa. Woda zabarwiła się na czerwono, a ona usłyszała imiona zabójców. Zrozpaczona modliła się do bogów o pomoc. Bogowie, litując się nad nią, przemienili ją w świerk (po litewsku eglė), starszego jej syna w dąb, młodszego w jesion, córkę zaś w osikę.

Lipawa

Lipawa


Podróż po Litwie i Łotwie wspominam bardzo szybko, mimo małej ilości czasu udało mi się dostać do upragnionego Lasu Pokaini. Czułam, że coś chce abym się tam znalazła. Na ostatnim etapie naszej podróży do lasu jedna parka Łotyszy, po poczęstowaniu nas drożdżowymi pierożkami z mięsem uznała, że facet podwiezie nas 35km do celu! Byłam wniebowzcięta! W ciągu jakiś dwóch godzin dojechaliśmy do lasu, gdzie po zapłaceniu 3euro od osoby mogliśmy rozbić się w Pokaini.

Spędziłam cudowne chwile w Pokaini, mimo tego, że ponownie nie trafiłam z kompanem. Żałowałam, że moja duchowa wędrówka po lesie nie odbyła się samotnie. Mogłam być z miejskimi duszkami, podumać, ale niestety no nie wyszło. Pewnie dlatego nie mogłam aż tak bardzo odczuć mocy tego miejsca. Ludzie opowiadali o niesamowitych anomaliach, których byli świadkami- ja ich nie odczułam. Oprócz uczucia, że jestem obserwowana i ogólnego zdziwienia, że jedyne zwierzątka w lesie to ptaki, to nic niezwykłego się nie stało.

Lekko rozczarowana spakowałam manatki i ruszyłam z kompanem w podróż powrotną. Bardzo mocno i szybko chciałam uciec od tego człowieka. Gdy wyszliśmy z terenu lasu pierwsze lepsze auto zabrało nas kawałek dalej, potem kolejne, kolejne. Tułaliśmy się od wsi do wsi, raz udało nam się trafić do miejscowości Dobele, gdzie podziwialiśmy ruiny zamku. W drodze na Kowno przemiły Litwin zatrzymał się dla nas niedaleko lasu krzyży, który szybko zwiedziliśmy. Fartem udało nam się tego samego dnia dotrzeć do Białegostoku, gdzie nocowaliśmy, gdzieś w polu za drogą. Tego dnia rozstałam się z kompanem raz na zawsze, pojechaliśmy razem do Ostrołęki, a tam ja kierowałam się na Wrocław (musiałam zaliczyć festiwal SWAR), a on Olsztyn.

Lipawa














To by było na tyle z mojej pogańskiej wyprawy. W następnym poście Bałkany.
Do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz