Co ja robię?

Witajcie!



Wybaczcie za ponowną ciszę, ale nie ukrywam że po doświadczeniach z Anglii wróciłam do domu skołowana.
Szybko znalazłam pracę w McDonald's, która kilka tygodni później chciałam rzucić ze względu na ciągłe oparzenia. Nauczona poprzednim doświadczeniem w pracy wiedziałam, że mam umieć robić na każdym stanowisku, a tu niespodzianka. Przenieśli mnie na kasę i tak już zostało. Myślałam, o znalezieniu roboty gdzieś indziej, ale ze względu na elastyczny grafik mogłam wpisać wolne dni w moje święta. W ten oto sposób udało mi się jechać po raz kolejny na Święto Stado do Grodziska Owidz. Wcześniej korzystając z wolnego byłam stopem w Warszawie u Karola. Pewnie pytacie. KTO TO KAROL?!
Karol to mój autostopowy kompan, z którym jadę na Bałkany. Trasy jeszcze dokładnie nie mam ogarniętej z kilku powodów. Po prostu nie wiem już co chcę zobaczyć, bo chcę wszystko...

WARSZAWA









W stolicy byłam dwa razy i za każdym razem nie udało nam się ustalić konkretnie trasy. Może dlatego, że tym razem mam ochotę jechać na ślepo mając tylko 2-3 cele? Nie wiem...

HELL








Look at my horse, my horse is nanana XD

O
prócz Warszawki udało mi się dojechać na Hel i wrócić. To była bardzo spontaniczna decyzja, miałam ok 30 zł na koncie, były 3 dni do wypłaty i uznałam okej. Będę żyć jak król, albo jak żul i pojechałam. Udało mi się podczepić pod kierowcę ok 12 w południe, który zabrał mnie do Gdańska. W Gdańsku złapałam Pana na Puck, a w Pucku... Cóż, zostałam podwieziona przed bardzo interesującego chłopaka imieniem Darek, Darek- władca szparek (tych między zębami). Chłopak pomylił życie z filmem dla dorosłych i niestety myślał że skoro tak chętnie wsiadłam do auta, to równie chętnie wsiądę na coś innego. Nie obmacywał mnie, ba. Po zapytaniu mnie skąd jestem, wiek, sratataa, dodanie na fejsie (wplatając w co jakiś czas "ale ładna jesteś") czy może mnie za kolanko potrzymać. Oczywiście powiedziałam nie i sobie odpuścił. Pytał, czy się nie boje, zerkając częściej na mnie niż na drogę, nie rozumiejąc sugestii, że super, że jestem ładna, ale niech się na drodze skupi... Chłopak próbował mnie namówić na coś więcej. BO CO JAKBY MNIE NA SAM HEL ZAWIÓZŁ. Odmówiłam, mówiąc, że dostanie buzi w policzek, jak mnie do tego Władka  zawiezie, pytał w międzyczasie dalej, dlaczego stopem. No to mu powiedziałam, że raz się żyje, no to był tekst PUŁAPKA. Bo on dalej zaczął drążyć, że raz się żyje i czemu nie, to mu odpowiedziałam, że aź tak zdesperowana nie jestem aby się tam dostać. Temat umarł, gdy zasugerowałam biedakowi bycie lesbijką, nieświadomie, bo powiedziałam, że raz stopem byłam z dziewczyną... No bo koleżanka była dziewczyną. Bidak zawiózł mnie do Chałup i pewnie czuł się oszukany, że jego przygoda nie została zaliczona tak jak chciał... Ja do celu dojechałam, ostatnim kierowcą była Torunianka mieszkająca na Helu, która skończyła pedagogikę i pracowała w przedszkolu. Było o czym gadać.
Dotarłam na początek Polski, podreptałam trochę po plaży, a potem dałam nogę na pociąg do Gdyni, gdzie czekała na mnie koleżanka. Kimnęłam się u niej, a następnego dnia kierowcy, z którymi jechałam stopem (dojechałam do Lubicza Dolnego!) podali mi kolejny cel wyprawy. Cel, który realizuje jutro!

Więc wam trochę pomilczę, a potem napiszę, gdzie byłam.
Do usłyszenia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz