Południe Anglii i powrót

Witajcie!




Są takie miejsca w Anglii, które będąc au pair naprawdę warto zobaczyć. Jednym z takich miejsc jest południowe wybrzeże Wielkiej Brytanii.
Wycieczka na którą się wybrałam z Kasią była bardzo spontaniczna. W trakcie podróży myślałyśmy co mniej więcej zobaczyć i szukałyśmy noclegu na szybko.



GLOUCESTER


Pierwszym celem była Katedra Św. Piotra i Świętej Trójcy w Gloucester. Mieszkałam tylko parędziesiąt mil od miejsca, gdzie kręcono korytarze do serii filmów o Harrym Potterze! Nie mogłam tego przeoczyć.


BRISTOL


Po Gloucester wybrałyśmy się do Bristolu, obejrzałyśmy mało ciekawy kościół, a potem słynny Wiszący Most Clifton. Pięknie to wygląda! Nocleg miałyśmy załatwiony u Neila z CS.

PORTLAND

Kolejnego dnia postanowiłyśmy dotrzeć na Wyspę Portland, wiecie że w 789 pierwsi, norwescy wikingowie z Hordaland dotarli w to miejsce? Trzy zagubione statki. Żałowałam, że nie wzięłam ze sobą reko kiecki. Portland ma wiele atrakcji do zaoferowania, można obejść wyspę dookoła pięknym nadmorskim szlakiem, nie zrobiłyśmy tego z braku czasu. Pospacerowałyśmy odrobinkę wzdłuż wybrzeża i to było wsio. Było dość późno, a nie chciałam by Helen- nasza gospodyni z CS czekała na nas do nie wiadomo której. Kochana kobieta! Spędziłyśmy u niej dwie noce. Helen jest starszą panią z Wareham, która mimo swojego wieku (67lat) dużo podróżuje. Jej osoba mnie zainspirowała.



The Pulpit Rock,
chciałam wejść na górę, ale jedyne co mnie powstrzymało to obawa przed mandatem za parkowanie.





JURASSIC COAST

The Stair Hole
Następnego dnia, rześkie i gotowe do drogi wybrałyśmy się zobaczyć dalszą część słynnego Jurajskiego Wybrzeża. W planach miałyśmy Durdle Door, gdzie spędziłyśmy całe popołudnie. Nieziemskie widoki!




The Man O'War Beach

The Lulworth Cove

The Durdle Door

The Screaming Man Rock.
Dowiedziałam się, o tym, że z innej perspektywy skała wygląda jak krzyczący facet po odejściu od niej.

SEVEN SISTERS



Ostatnim interesującym celem naszej podróży było Seven Sisters. Zostawiłyśmy rzeczy u naszego włoskiego hosta w Brighton, a potem ruszyłyśmy na podbój pięknych klifów.





W ten o to sposób zakończyłam moją przygodę w Anglii. Pod względem podróży była nawet udana, ale ponownie nie zgrałam się z moją rodziną goszczącą. Musiałam ich opuścić, bo potrzebowali kierowcy, a się wyprowadzali do Birmingham. Wiem, że to tak naprawdę była odpowiedź na e-mail, który wysłałam do mojej HM w celu wyjaśnienia i poprawienia naszych relacji- jak widać bezskutecznie. Gdy wróciłam z Birghton i czekałam na autobus w Londynie do Hereford dostałam wiadomość od nowej rodziny, że jednak mnie nie chcą.  Non stop pisaliśmy ze sobą i pomagali mi ogarnąć dodatkową prace w nowym miejscu... Mieli następnego dnia po mnie przyjechać. To była niedziela, miałam wynieść się w poniedziałek do Snowdonii. We wtorek moja stara rodzinka wynosiła się do nowego domu i nie mogłam jechać z nimi. W przeciągu następnych 10h ogarnęłam lot do Polski, hostel, transport, spakowałam się wyrzucając część rzeczy i 18 kwietnia 2018r o godzinie 12.30 wylądowałam we Wrocławiu. Mając resztki kieszonkowego na koncie, w paskudnym humorze rozmyślałam, kiedy zabrać rzeczy od chłopaka, który na dokładkę postanowił miesiąc wcześniej się rozstać. W przeciągu miesiąca moje życie ponownie wywróciło się do góry nogami. Dlatego wam zniknęłam i nic nie pisałam. Na szczęście powoli docieram do siebie. Mam nowe cele i marzenia. W te wakacje podbijam Bałkany!

Tymczasem do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz