Ludlow

Witajcie!



Dowiedziawszy się, że pogoda w niedzielę ma być ładna spontanicznie wybrałam się do Ludlow. Jedynym powodem był zamek Ludlow, wybudowany przez Normanów w ok XI (oczywiście w późniejszych latach coś dobudowywano). Wzniesiono go w celu pilnowania granicy walijskiej. Miasteczko kiedyś słynęło z produkcji wełny.





Spacerowałam z koleżanką Danielą od muru, do muru podziwiając resztki historii, rozbroiła mnie ona swoim stwierdzeniem, że jakby rośliny mówiły to mi non stop krzyczały. Przynajmniej trwa po której akurat deptałyśmy.




Jako, że zamek został zbudowany przez potomków wikingów, to pozwoliłam sobie zrobić kilka zdjęć w moim reko stroju, szkoda, że selfiki mam prześwietlone bo bym się podzieliła. Pobyt w miasteczku zakończyłyśmy luncho-obiadem w restauracji, której nazwy nie pamiętam. Znajdowała się ona w starym budynku, takim biało-czarnym z drewnianymi podporami.







 I tak o to upłynęła mi leniwa niedzielna. Odliczam do weekendu, ponieważ czeka mnie... CARDIFF!

Do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz