Au pair w Anglii!

Witajcie!





Wybaczcie za tak późny odzew, ale ostatnio byłam zajęta. Znalazłam rodzinkę i trzeba było zacząć się pakować w swoją (beznadziejną, nie polecam walizek z Deli) walizkę, która zaczęła umierać. Rodzinkę znalazłam, dość przypadkiem.
Miałam rozmowę z moją host-mamą Laurą, potem z Polską rodziną... A dwa dni wcześniej z kobietą której powiedziałam tak, a następnie przestała się odzywać. Ech. Chciałam bardzo wylądować w Szkocji, ale powiedziałam sobie trudno. Polskiej rodzince odmówiłam, byli cudowni, ale po dłuższym zastanowieniu się wiedziałam, że potrzebuje mówić po angielsku. Podczas drugiej rozmowy (29 stycznia) z Laurą, Stu i dziewczynkami powiedzieliśmy sobie TAK. Kupiłam bilet i cieszyłam się jak dziecko, jednocześnie byłam przerażona.

Piątek 12.01.2018
Czas zleciał mi szybko. Nadszedł dzień balu w Rubbens&Monet w Toruniu. Spędziłam cudowny wieczór z moim Pyszczkiem korzystając z sauny, jacuzzi oraz hotelowego basenu. Potem był bankiet i występ Ireneusza Krosnego. Nie dane było wyspać mi się tej nocy, ponieważ między północą a drugą w nocy kelnerzy przesuwali na dole stoły...


Sobota. 13.01.2018
Niewyspana i lekko zestresowana udałam się na śniadanie, którego nie dostałam bo przywitały nas zamknięte drzwi od sali śniadaniowej (wszystko było zgłoszone). W drodze na lotnisko pożywiliśmy się marnym hot-dogiem. Leciałam z Bydgoszczy do Birmingham. Na lotnisku powitała mnie Laura wraz dziewczynkami- Lily i Sophią. Zjedliśmy lunch na lotnisku w Costa Coffe, a potem pojechaliśmy do naszego domu w Credenhill, jest to teren wojskowy. Tak moi państwo- wylądowałam ponownie na wsi, blisko miasteczka Hereford. W domu powitał nas słodki szczeniaczek Rosie. Mój pokój okazał się bardzo przytulny, z grzejniczkiem i ciepełkiem w środku. Na stoliku czekały na mnie powitalne prezenty, było mi ciepło na sercu. Również podarowałam im coś skromnego, wafelki "Teatralne", serca piernikowe, katarzynki, ptasie mleczko, Żubrówkę dla host taty, dla host mamy książkę o Polsce w wersji angielskiej, dla dziewczynek polskie legendy i kolorowanki o Polsce. Zostałam chwilę sama aby się wypakować, potem  byłyśmy na spacerze, grałyśmy w twistera, potem był czas na kolację i poznanie host taty.  Następnie graliśmy w Monopoly- wygrałam pierwszy raz w życiu!




Niedziela 14.01.2018

Obudziłam się ok 10, ubrałam, zrobiłam śniadanie, hości wrócili z basenu. a potem pojechaliśmy do miasta na zakupy, do Asdy. Kupiłam trochę polskiego jedzenia. Następnie spotkałam się z au pair Danielą, która mieszka 20-30 min pociągiem od Hereford. Przesłodka dziewczyna! Poszłyśmy do Primarku, pokusiłam się o zakup słodkich kapci oraz szlafroczek  z HP. Tylko czekam na trochę czasu wolnego aby wybrać się do Warner Bros Studio, serio!
Po powrocie do domu (hości zdeklarowali się w weekendy podrzucać i odwozić mnie do miasta) odpaliłam Netflix i spróbowałam znaleźć coś ciekawego do oglądania-trafiło na Salem.






Kocham moje puszinojednorożcokapcie.

Poniedziałek 15.0.2018

Dzień rozpoczęłam o 7:00 budząc dziewczynki, przygotowując śniadanie i biegając w panice w poszukiwaniu  plecaka Lily. Uznałam, że niebieska listonoszka należy do mojego host taty haha. No i walczyłam z włosami Lily, miała straszne poplątane. Po ogarnięciu bałaganu po śniadaniu, upewnieniu się, że dziewczynki wsiadły do taksówki ruszyłam zjeść swoje śniadanie, ogarnąć się i poszłam na godzinny spacer z naszą słodką Rosie. Potem oglądanie "Salem", "The Crown", przygotowanie obiadu (wstępne), prace domowe z dziewczynkami. Cały czas poświęciłyśmy na to i nie zrobiłam tego jak chciałam!

Nie wiem, czy ma sens dalsze zapisywanie tego co robiłam konkretnie danego dnia. Mam nadzieję, że pierwsze dni miną mi dość spokojnie. Muszę zapytać się o kartę na pociąg, NIN i otworzyć konto w banku. Rozważam organizacje wycieczki do Cardiff z Danielą, póki co badam teren i chcę wiedzieć czy aby na pewno dogaduje się z rodzinką.

Spostrzeżenia.

Mój angielski mówiony umarł  od pobytu w Irlandii, naprawdę zapomniałam wielu słów i zdań, które używałam na co dzień. Czasem nie rozumiem hostów i dziec. Czeka mnie nauka literowania, haha. Nie lubię chlorowanej wody, muszę poczytać o niej, czy mi nie zaszkodzi. Rodzinka jest super póki co, pies mnie średnio słucha, podobnie jak młode, ale wypracuje to. Muszę zorganizować jakiś plan co robić codziennie.

To by było na tyle. Jakby ktoś miał jakieś pytania to proszę śmiało pytać, w komentarzu albo e-mailu: runalandia@gmail.com. Jeśli ktoś chce się spotkać w UK, w Cardiff, Birmingham albo razem zwiedzić wspomniane wcześniej studio HP to zapraszam :)

Do następnego!

5 komentarzy:

  1. Widzę podróżujesz dużo, udanego pobytu w Anglii, czy jak to nazwać, ja tak bym nie umiał jechać do wcześniej nieznanego miejsca. Gratuluje dużo odwagi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Udanego pobytu! <3 Myślałaś może o Stanach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Myślałam, nawet o Kanadzie, ale w obu krajach bez prawa jazdy jak bez ręki. Poza tym chciałabym mówić w jakimś języku północy, co jest dla mnie ciekawsze 😄

      Usuń
  3. Program Au Pair moim zdaniem jest jedną z najlepszych opcji, by podróżować, uczyć się języka i poznawać nowe kultury. Sama byłam au pair w Anglii przez rok, a teraz aktualnie szukam rodzinki w Hiszpanii na trzy miesiące. Powodzenia ! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hejka imienniczko :)
    Oj tak, program daje bardzo dużo. Powodzenia w Hiszpanii! Widziałam, że byłaś au pair w Anglii, w Birghton o ile się nie mylę. Czasem zaglądam na twojego blogaska :)

    OdpowiedzUsuń