21 lat+ Weobley!

Witajcie!

The Throne



Minęły mi dwa tygodnie w Anglii. Strasznie szybko! Nawet nie wiecie jak mi było dziwnie i w sumie jest dziwnie. Panicznie się boję, że coś nie wyjdzie. Rodzina jest bardzo ciepła i respektuje moje prawa jako au pair, spędzamy dużo czasu razem, co mnie cieszy. Byłam załamana moją bariera językową i tym, że mając dziewczynki tylko 3h dziennie zdążamy zrobić tylko pracę domową, potem dosłownie kilka chwil na grę i jest czas aby zacząć nakrywać do stołu.  No i szczeniaczek mnie czasem roznosi, ale panuje nad tym. Rozumiem że jest młoda, mimo tego że ma tylko 4 miesiące, ale męczy mnie ganianie za nią gdy ukradnie coś ze śmietnika, albo mój but. Poza tym o tydzień minął mi bardzo słodko. Dosłownie, host miał 21 stycznia urodziny, ja 24 a moja host mama 26 stycznia. Cały tydzień ciasta! Sama podarowałam hostów butelkę lokalnego cydru, host mamie ładnie zapakowane przyprawy z Tigera (uwielbia gotować). Od nich natomiast dostałam cudowną książke o Wikingach, którą mam zamiar szybko przeczytać. Było mi bardzo miło, dowiedziałam się też, że w Anglii 21 urodziny są obchodzone bardzo hucznie. W sumie dużo rzeczy jest dla mnie nowych o Anglii, bo jak wiecie wiecznie chciałam wylądować w Norwegii i od kilku lat skupiałam się tylko na tym kraju. Nie czuję się na 21 lat, co mnie przeraża i widzę jak wielu rzeczy nie zrobiłam, które chciałam zrobić w ciągu wszystkich lat.

W roku 2017 szczęśliwie udało mi się spełnić kilka moich życiowych pragnień. Mobilizuje się powoli do odhaczenia tego i owego na mojej liście. Pojawiły się kolejne plany, ale takie leniwe. Póki co chcę się skupić na zwiedzaniu Anglii i pokazać sobie, że mieszkając na wsi mogę się nie nudzić. Niedługo wyruszam do Cardiff, obecnie zobaczyłam trochę Hereford, z host mamą w jej urodziny wybrałam się do Weobley- uroczej wsi w której moje chrząszcze chodzą do szkoły podstawowej. Zobaczyłam kościół od zewnątrz, poszwendałam się po uliczkach, ruinach zamku Weobley, a potem z host mamą poszłyśmy do tawerny "Unicorn" na lampkę wina.  Google o Weobley piszę tak:
 Dawniej miasteczko targowe, dziś jest to jedna z czarnych i białych wiosek hrabstwa.
Nazwa prawdopodobnie wywodzi się od "Wibba's Ley", a ley to leśna polana, a Wibba jest lokalnym saksońskim ziemianinem. W książce "Domesday Book "nazwa wsi została opisana jako Wibelai. Nadal jest wymawiany jako "Web-ley" (pisownia jest podobna do pobliskiego Leominstera, który również nie wymawia litery "o" w jej nazwie).
We wsi znajduje się zabytkowy kościół, kościół św. Piotra i Pawła, z południowymi drzwiami normańskimi, XII-wiecznym prezbiterium i XIV-wieczną wieżą oraz iglicą, która jest druga co do wysokości w powiecie oraz ruiny zamku.
We wsi znajduje się "The Throne", duży 400-letni budynek - King Charles I spędził tutaj noc 5 września 1645, po bitwie pod Naseby podczas angielskiej wojny domowej.

Church of St Peter and St Paul,








ruiny


ruiny







To by było na tyle. 
Do następnego (prawdopodobnie o Cardiff) postu!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz