Inspirująca Czwórka 6

Witajcie!



Wczoraj minął rok, odkąd wyruszyłam do Irlandii.  Po tygodniu pobytu opisałam wam pierwsze wrażenie. Radość i niepewność, w końcu rodzina z Cork nie była najlepsza... Mimo to, już dawno temu stwierdziłam, że mimo irlandzkiej porażki nie żałuje. Ponad to chętnie znowu bym wyleciała, ale do Szkocji na krótki czas. Na chęciach się skończy, bo mam inne plany.

A wiecie po co to? Wiecie? Wieeeecieee?

W
minionym tygodniu zakończyłam pracę z moim słodkim czterolatkiem. Gdybym mogła, z chęcią opiekowałabym się nim dłużej, ale to była praca dorywcza. Cudownie dogadywałam się z nim i jego mamą, obie się polubiłyśmy. Byłam bardzo zaskoczona, gdy A. w ostatni dzień pracy podarowała mi książkę, a T. ręcznie robiony kwiatek. Jeszcze nie zdarzyło mi się takie coś. Miły gest. Udało mi się zebrać dość zdjęć naszych prac plastycznych, aby napisać ten post i jeszcze jeden, co mnie cieszy.

1. Tylko biedronka nie ma ogonka.



2. Fishu chyba ryba.


3. Krab mutant.



4. Pan Pingwin. 


Rozpoczęłam kilka dni temu zbierać potrzebne drobiazgi na wyprawę do Danii. Ze względu na to, że zabieram suknie, fartuch, broszę, miche i łychę na reko imprezy muszę uważać. Bardzo oszczędnie się pakować! Nie udało mi się znaleźć hosta w Danii, w związku z czym polegać będę na namiocie i dobroci innych. Jestem przerażona i podekscytowana, jadę sama, będę panią i władcą czasu. Oby wszystko poszło pomyślnie.
 Następny post napiszę po powrocie więc do usłyszenia!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz