Jak zarobiłam na pierwszego stopa?

Witajcie!


W ramach pomaturalnego odpoczynku postanowiłam pojechać gdzieś stopem. Miałam pomysł, ale nie miałam funduszy. Wtedy pojawiła się moja psiapsióła, która zaproponowała mi pozowanie na UMK dla jej grupy malarstwa. W ten sposób z jednego zlecenia zrobiło się 5 i miałam pracę od końca stycznia do kwietnia.



Praca była przyjemna, płacono mi za siedzenie albo leżenie przez 4h z przerwami, zazwyczaj dwa razy w tygodniu, za więcej niż 13 zł/h. Żyć nie umierać, w dodatku mogłam się oderwać od książek i poznać super ludzi. Dziwiłam się, że jest tak mało chętnych. Pozować mogli dziewczyny jak i chłopacy, do wyboru był akt albo pół akt w bieliźnie. To jak siedzieć w kostiumie kąpielowym na plaży, tylko nie ma  plaży. Nic strasznego, chociaż jestem w stanie zrozumieć skrępowanie. Jestem ostatnio spasłą kluską i mam ciążę spożywczą, bałam się reakcji, a potem pomyślałam... kogo to obchodzi?  Każdy był zadowolony, że mógł namalować trochę krągłości, a ja że mam upragnioną kasę na podróż. I to się liczyło. Jeśli mieszkacie w pobliżu uniwersytetu, który poszukuje uczniów/studentów do pozowania, macie czas w tygodniu to śmiało piszcie. W końcu każdy chciałby dostawać kasę, za siedzenie na tyłku. I to kasa na podróże. Można? Można :) A po maturach w drogę!
Do usłyszenia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz