Ostatnie pożegnanie na wesoło.

Witajcie!



13 lipca żegnałam się ze znajomymi. Miał być grill, ale pogoda była beznadziejna więc zaprosiłam znajomych na wino, pizzę i jakiś głupawy film. Dostałam od nich trochę słodyczy, co było bardzo miłym gestem :)

Chłopak podarował mi książkę "Walden, czyli życie w lesie " Henry'ego Davida Thoreau.



Sama zastanawiałam się nad tym, co mogę podarować mojemu lubemu na czas mojej nieobecności. Przyjaciółka mnie zainspirowała i stworzyłam "Słoiczek szczęścia". Słoiczek ten zawiera kartki z cytatami, które pozwolą nam przetrwać 15-tygodniową rozłąkę. 


Mam nadzieję, że moja podróż będzie udana. Wszystkie dokumenty mam spakowane, ubezpieczenie mam wykupione ale... No właśnie ale. Boje się, że coś pójdzie nie tak, że się nie dogadam z ludźmi, chociaż mam plan B. Tam gdzie lecę, tam zostanę do kwietnia przy dobrych wiatrach. Mam wylot jutro, z Gdańska. Gdańsk jest zalany, boje się, że się nie wyrobie, albo że będę miała za duży bagaż ( biorę plecak Quechua Forclaz 40). Nie sądziłam, że można strach (momentami mówię sobie "Dziewczyno, co ty robisz??! Jedziesz daleko! Może to wycofaj?!?") i podekscytowanie czuć jednocześnie. Serio.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz