Maść propolisowa.

Witajcie!


Ostatnio, w przerwie między nauką zrobiłam sobie maść propolisową. Pomysł za mną chodził od września. Zrobiłam nalewkę i na tym się skończyło. Nie podam wam przepisu, ponieważ składniki dodawałam na oko. Trochę nalewki, wazeliny, gliceryny, wymieszałam, wpakowałam do pudełeczka i gotowe. 



Maść ma kremowy kolor, ładny zapach i uniwersalne zastosowanie. Pszczółki wytwarzają propolis, zwany również kitem pszczelim w celu uszczelnienia uli. Jest to zlepek żywic z młodych pączków drzew, krzewów oraz substancji z gruczołów pszczelich. Ma on właściwości bakteriobójcze, grzybobójcze i konserwujące, po prostu chroni pszczółki przed wszelkimi drobnoustrojami.  Z tej lepkiej substancji można tworzyć kremy, maści, nalewki, masła i mleka propolisowe. Maź, którą stworzyłam jest dobra na : trądzik, rany (regeneruje skórę), odciski, hemoroidy, katar i grzybicę.


Cóż, to tyle z mojej strony jeśli chodzi o propolis. Postaram się więcej pisać o ziołolecznictwie. Nadchodzi wiosna, a po maturach będę miała dużo czasu na  pogłębienie wiedzy. Czekają na mnie "Zioła w polskim domu" Danuty Tyszyńsko-Kownackiej  oraz "Ziołolecznictwo" Czesława Andrzeja Klimuszki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz