To koniec...


... wolontariatu. Od lipca zajmuje się dziećmi w rodzinie zastępczej w ramach wolontariatu, wpadam kilka  razy w tygodniu na kilka godzin i zajmuje się uroczym trzyletnim, siedmioletnim  i dwunastoletnim łobuzem.
Wszystkie moje dzieci to uśmiechnięte dzieci.

"Mama" tych dzieci zainspirowała mnie to założenia w przyszłości własnego pogotowia rodzinnego/rodziny zastępczej albo zaadoptowania min 2 dzieci. Łącznie miała pod opieką ok 10 dzieciaków, w różnym wieku.
To taka kochana, ciepła i cierpliwa kobieta. W dodatku ma smykałkę do gotowania, a przede wszystkim pieczenia. Naprawdę, robi torty lepsze niż z cukierni, każdy na urodziny dostaje inny chociażby. w żelkach, z motywem ciasteczkowego potwora, czekoladowy misiu itd. A dzieciaki chodzą uśmiechnięte i nic im nie brakuje.
Od marca wolontariat zamieni się w płatną pracę u Pani K.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz